ZAPROSZENIE

Post pierwszy, dalej nazwany powitalnym...

Mam na imię Anna . W lutym skończę czterdzieści lat. Może to jest ten dobry czas, by zacząć coś nowego... Nigdy nie myślałam o tym, by założ...

poniedziałek, października 05, 2020

Post pierwszy, dalej nazwany powitalnym...

Mam na imię Anna. W lutym skończę czterdzieści lat. Może to jest ten dobry czas, by zacząć coś nowego...

Nigdy nie myślałam o tym, by założyć bloga stricte fotograficznego. Nie uważam, żebym była w tej materii jakoś szczególnie uzdolniona. Ot pstrykam sobie, w zasadzie jak każdy teraz. Technologia dała nam choćby telefony komórkowe, a w nich coraz lepszej jakości osprzęt fotograficzny, który pozwala robić całkiem przyzwoite zdjęcia. Z niekłamaną przyjemnością korzystam z tych dobrodziejstw, podobnie jak z otrzymanej niegdyś w prezencie, wymarzonej lustrzanki. I fotografuję (to brzmi dumnie) nie mając o tym tak naprawdę zielonego pojęcia. Jestem kompletnym amatorem, bez wykształcenia, bez podstawowej wiedzy, bez poznania definicji związanych z tą jakże bogatą dziedziną. Owszem, w ciągu mojego dość długiego życia udało mi się zrobić kilka naprawdę fajnych zdjęć, ale jest to kwestia zupełnego przypadku: właściwego momentu, dobrego światła, uchwycenia przyzwoitej ostrości... Nie pracuję specjalnie nad poprawą jakości zdjęć i w zasadzie jedyną obróbką której poddaję moje prace, jest kadrowanie. Reszta to kwestia szczęścia.

Fotografować zaczęłam osiem lat temu, zaraz po przyjeździe do Szwecji na stałe, a przyczynkiem do działania w tym temacie był zachwyt nad tym co mnie otacza i chęć podzielenia się z przyjaciółmi z Polski widokami z mojego otoczenia, co było możliwe dzięki takim wynalazkom jak internet, Facebook czy Instagram. Wkręciłam się strasznie, choć nie na tyle, by samemu usiąść nad artykułami branżowymi, mogącymi udoskonalić mój warsztat. Winę zrzucam na totalną humanistyczność mojego umysłu, który z trudem przyswaja wiedzę techniczną. Owszem, ja bardzo chętnie się pouczę, ale weź mnie za rękę, wyprowadź w pole i pokaż na przykładach co i jak. Obserwując Cię i powtarzając po Tobie pewne sekwencje, wychwycę to co chcesz mi przekazać i z radością zacznę stosować. Sucha teoria jednak nijak mi do głowy nie wchodzi, a na kursy fotograficzne pójdę zapewne dopiero, gdy dzieci się usamodzielnią, o ile coś pilniejszego nie stanie mi na drodze...
 
Pomysł na tego bloga tak naprawdę nie był moim pomysłem - wypisane przeze mnie powyżej powody zapewne mogą to poświadczyć. Postanowiłam jednak poddać się tej delikatnej presji i spróbować. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, a ja akurat tego cholernika bardzo lubię.

Dzisiejszy post będzie się odrobinkę różnił od kolejnych, gdyż tutaj witam się z Wami i niczym mała dziewczynka tłumaczę ze swoich poczynań. Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie z wyrozumiałością, a jeśli z krytyką to proszę o konstruktywną, gdyż jako dziewczę obdarowane przez los nadwrażliwością emocjonalną, strasznie przeżywam wszelkiego rodzaju rugania względem mojej osoby...
Kolejne wpisy będą dotyczyły odwiedzanych przeze mnie miejsc głównie w Skåne, bo tu przyszło mi mieszkać, pracować i żyć, czego absolutnie nie żałuję, gdyż otacza mnie tyle piękna, że czasem ciężko mi to objąć rozumem. Posty będą tematyczne, dotyczące konkretnych zakątków regionu, opatrzone krótką charakterystyką danego miejsca oraz jego lokalizacją na mapie. Oprócz tego jeśli danym mi będzie korzystać z lokali gastronomicznych, czy też innych przybytków szeroko pojętej kultury i rekreacji - także o nich napiszę. Polecę to co wArte polecenia, a odradzę miejsca nie warte zachodu. Całość notatki oczywiście okraszę zdjęciami własnego autorstwa. 

WITAJCIE W MOJEJ BAJCE! CZUJCIE SIĘ JAK U SIEBIE.

Fot. Wczesna jesień w Landskronie, czyli tereny działkowe w okolicy tutejszej cytadeli. Ostatni dzień września. Aby uzyskać pełnię jakości zdjęć, należy w każde "kliknąć"
  








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz